Droga do Lwowa prowadzi przez Piaseczno
Znowu maj i znowu, tak jak w zeszłym roku, szykuje się wyjazd. Tym razem za wschodnią granicę, na Kresy, a konkretnie do Lwowa. Wyjazd z założenia ma być edukacyjny (tak, tak, już to widzę!), bo odbywa się w ramach przedmiotu Historia Polityczna Polski. Wszystko, co zobaczymy, usłyszymy, zjemy lub wypijemy może znaleźć się na kolokwium na koniec roku, a ów kolos, jak słyszałem, zalicza w pierwszym terminie podobno około 5% studentów.
W każdym razie, póki ów sądny dzień nadejdzie, mamy lekkie urozmaicenie życia, właśnie w postaci tego wyjazdu.
Ale droga do tego, wydawało by się, niedalekiego miejsca, nie jest taka bardzo prosta.
I chociaż słowo paszport nie wydaje się wskazywać na wielkie utrudnienie, to jednak jak zawsze w moim przypadku, nie obyło się to bez pewnych komplikacji.
Nie wyrabiałem sobie nigdy paszportu. Dzieci Schengen, w przeciwieństwie do ich rodziców, nie znają tych trudności. Ale jako że Ukraina do owej strefy jeszcze nie weszła, tym razem zaszła konieczność wyrobienia sobie tego dokumentu.
Chciałem poczuć się w miarę ogarnięty, więc przed podjęciem akcji, wyszperałem w Internecie informacje nt. wszystkiego, co będzie potrzebne, żeby ten wniosek złożyć. I znalazłem – fotografie, wniosek, dowód itp.
Tak więc lecę do pani fotograf. Tu dowiaduję się, że moja twarz jest niewymiarowa (sic!), bo nie pasuje do wzorca zdjęcia paszportowego, zatem mogę mieć problem z przyjęciem fotografii przez urząd. Dlatego siedziała przy mnie dość długo, próbując dopasować kadr do mojej niewymiarowej twarzy. W końcu udało się. Ale mówi do mnie, żebym lepiej od razu te dokumenty złożył w Warszawie, bo w Piasecznie w urzędzie czasem siedzi taka niemiła pani, co się do wszystkiego przyczepia i że może jej ta moja, nie pasująca do odgórnie ustalonych ram zdjęcia paszportowego twarz, po prostu się nie spodobać.
Okej, podziękowałem, wziąłem zdjęcia i nazajutrz pojechałem za jej radą, na Ursynów. I tak planowałem złożyć tam papiery od razu, z pominięciem Piaseczna, bo to szybciej podobno, czas gonił (późno się za ten paszport zabrałem), a w ogóle o takiej możliwości słyszałem już wcześniej w Internecie.
Wyjechałem wcześniej niż zwykle wychodzę na zajęcia. Dom – PKS – tramwaj – metro – urząd. Po niecałych dwóch godzinach dotarłem. A tu okazało się, że skoro ja jestem z powiatu piaseczyńskiego, to wniosek mogę wyłącznie złożyć w Piasecznie. Chciałem być cwany i załatwić to szybciej – a wyszło jak zwykle. Internet kłamie albo to ja nie umiem szukać informacji w dobrych, sprawdzonych źródłach.
No cóż, pojechałem parę dni później do Piaseczna. Załatwiłem z tatą wszystkie formalności, stoimy już tylko w kolejce do ostatecznego złożenia wniosku. Przy okienku siedzi facet, a pani zza okienka stwierdza, że odbiór jego paszportu możliwy będzie najwcześniej 25 maja.
Słysząc to, mocno się przestraszyłem, bo ja wyjeżdżam 23 maja! A tu okazuje się, że ktoś przede mną najwcześniejszy termin odbioru ma dwa dni później niż ja potrzebuję. To co dopiero będzie ze mną, który stoję jeszcze dalej w kolejce?
Zaniepokojony, siadam przy sąsiednim okienku, które się zwolniło. I pozytywne zdziwienie. Pani generalnie była bardzo miła, nie przeszkodziła moja niewymiarowa fotografia, a w dodatku powiedziała, że ja swój paszport będę mógł odebrać już 13 maja, bo tamten facet przeprowadził się z innego województwa, co oznaczało dodatkowe formalności i wydłużenie oczekiwania na dokument.
Odetchnąłem z ulgą. Wniosek na przyszłość: dokładnie sprawdzać informację i załatwiać wszystko z dużym wyprzedzeniem. Ja mam tylko taką nadzieję – że przy okazji odbioru nie będzie podobnych problemów, bo inaczej z ukraińskiego piwa nici!
————————-
P.S. Niewymiarowa twarz? Ta, jasne :P

Hehehe nie powiem “a nie mowilam” :) W tym kraju nawet biurokracja klamie:P
Agatko, twarz w dzisiejszych czasach tez sie liczy, w koncu obecnie mamy konkurs twarzy :) chociaz co niektore to chyba juz geby (Bartek pamietasz pewna ksiazeczke?)
Milego wyjazdu!!! Tylko uwazajcie zebysie wrocili:P Niektorym juz nie wolno wyjezdzac, a to ponoc byli “przyjaciele Polski i Ukrainy”
Wpadnijcie do mnie na bloga, wpis sprzed miesiaca ale jest
Wnętrze się liczy, pamiętaj, twarzą się nie przejmuj. :P