Tak mnie naszło…
…aby wejść na tego zakurzonego już nieźle bloga i ogarnąć trochę sytuację :P
Pierwsze, co mi się w oczy rzuciło to zupełny brak aktualności – w ogóle tytuł bloga: “Życie zaczyna się po maturze” – no dobra, może to było dobre w zeszłym roku, ale czasy się zmieniają, ludzie się starzeją, niedługo dwudziestka na karku (khy, khy..), to i co nieco trzeba tu zmienić i – może przede wszystkim – zwiększyć częstotliwość wpisów.
Patrzę – ostatni post na początku lutego. Niezła kicha. Za oknem – deszcze, wiatry i nie więcej niż 15 stopni (słowem – wiosna), a na blogu klimaty jeszcze zimowe.
Poza tym jakoś niedługo minie rok, odkąd, po części namawiany, po części z własnej woli, założyłem tego bloga. Zatem jeszcze jedna okazja do zaprowadzenia zmian.
Nie zmieni się jednak tematyka, która jest równie szeroka i równie nieokreślona. Na pewno takie niesprecyzowanie nie sprzyja przyszłości bloga, bo “co jest od wszystkiego, jest do niczego” i nie sądzę, żeby ktoś specjalnie tu zaglądał, bo chce się dowiedzieć, co mi tam przyszło do głowy i co mam do powiedzenia. Tak naprawdę przydałby się jakiś konkretny temat. Są blogi o tematyce politycznej, podróżniczej, kulturalnej, kulinarnej. I w takich przypadkach wiadomo, czego się na nich spodziewać. A ja, raz napiszę coś o studiach, raz o polityce, raz o sporcie, raz o muzyce, a raz o tym, dlaczego na imprezie tak dużo alkoholu wypiłem :P
Ale taka już niejednorodna natura tego bloga. Ale w sumie, dzięki temu, nie mam żadnego ograniczenia i mogę pisać o tym, co dusza zapragnie. Poza tym, każdy może sobie przefiltrować wpisy, używając menu kategorii po boku. Np. wcisnąć odpowiednią kategorię wpisów – i już ma się bloga o tematyce np. politycznej, żartobliwej lub poważnej. Więc może wada bloga może okazuje się jego zaletą :)
W ogóle cieszę się, że WordPress nie kasuje swoich blogów po, dajmy na to, trzech miesiącach nie logowania się. Już prawie o nim zapomniałem i mogłem się spodziewać, że gdy będę chciał się zalogować, wyskoczy coś w stylu: Error 404. Page not found. Szczęśliwie tak się nie stało. Nie wiem, może mają oni sporo kasy na opłacanie serwerów i nie przejmują się faktem, że zalegają na nich tony internetowych śmieci.
Ale nie wnikam w to. Działa, i o to chodzi.
Mam nadzieję, że uda mi się w końcu przywrócić toto do życia i że kolejny wpis pojawi się wcześniej, niż na jesieni tego roku.
Pzdr
