Ładnych parę lat temu, przy okazji losowania grup eliminacyjnych w jakimś tam większym turnieju piłkarskim, zwróciłem uwagę na z pozoru mało istotny fakt – chodzi o kulki – te, w środku których tkwią kartki z nazwami krajowych reprezentacji, a które, wyławiane ze szklanego słoja przez sierotki, nieraz tak trudno się otwierają.
To było naprawdę dawno temu, w nieco większym stopniu, niż obecnie, byłem dzieckiem i może dlatego wtedy zwróciłem na to większą uwagę ;). Mianowicie kulki te kształtem i kolorem przypominały wnętrza Kinder Niespodzianek:

Ale czasy się zmieniły. Już na EURO 2008 w Austrii i Szwajcarii kulki nie budziły aż tak pozytywnych emocji z dzieciństwa ;> Kształtem przypominały bardziej piłki nożne, zatem tutaj wszystko było już adekwatne do sytuacji.
Podobnie jak wczoraj, w czasie losowania grup eliminacyjnych do EURO 2012. Ale abstrahując od wspomnień z dzieciństwa… (bo czasy się zmieniają, kulki także, ale nie o tym już mowa) ;>
Warszawa, Sala Kongresowa, światła, dźwięki, szaleństwo. Może troszkę wyolbrzymiona powaga chwili, ale to dobrze. My, Polacy, lubimy patos, a szczególnie jak cała uwaga skupiona jest wokół nas (co jednak nie zdarza się zbyt często w skali światowej).
Jednak wczoraj był jeden z tych nielicznych dni. Cała gala urządzona jak należy, nie tylko po europejsku, ale nawet po światowemu. Po prawo gładko ogoleni Szewczenko i Błochin, po lewo z iście piastowskim wąsem Boniek i Szarmach. A pomiędzy nimi slalomujący sobowtór Tyma z Misia.
Do tego troszkę muzyki: najpierw Chopin, potem Audiofeels. A później prezentacja miast polskich i ukraińskich – czyli klimaty rodem z Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Ale taki miszmasz trzymał się kupy. I to jest ważne. Co także jest ważne – mam nadzieję, że ucichną na dobre pesymiści, którzy już od momentu wyboru Polski i Ukrainy na gospodarzy, wieszczyli nadchodzącą klęskę organizacyjną, a nawet odebranie praw dwóm słowiańskim krajom i przekazanie EURO Włochom. Twierdząc, że przecież Polska i Ukraina to zaścianek cywilizacji, że będzie wstyd na cały świat (typowo polskie: co ludzie powiedzą?), że nie zdążymy i że się z ręką w nocniku zbudzimy…
Jeśli EURO ma wyleczyć polskie kompleksy, to ja się cieszę tym bardziej. Chociaż, czy jedne mistrzostwa zdołają odwrócić mentalność ukształtowaną przez ponad pół wieku?
Ale wracając do losowania.
Grupy raczej wyrównane. To dobrze, bo silnym drużynom trudniej będzie odpaść już w eliminacjach, co byłoby bardziej możliwe w tzw. grupach śmierci. A to oznacza ciekawsze mistrzostwa za 2,5 roku.
A jak dokładnie wyglądają grupy, można znaleźć na oficjalnej stronie UEFA.

To będą dziwne eliminacje. Oczywiście z racji na kompletnie inną perspektywę. Ale może dzięki temu mecze bez udziału Polaków bardziej niż dotychczas zaciekawią tych Polaków, których zainteresowanie futbolem ogranicza się do reprezentacji Polski i narzekania na niestety, dosyć częste klęski?
Pzdr,
Bartek

